Sentemo

Blog sentemo life »

Czy warto robić to, co wszyscy?

Podejrzewam, że Twoja świadomość od razu podsuwa Ci myśl „oczywiście, że nie”. Pozwól jednak, że zadam Ci kilka pytań:

  • Czy myślisz o tym, żeby podjąć pracę na etacie? Lub aktualnie taką wykonujesz?
  • Czy myślisz o tym, żeby pójść na studia? A może obecnie studiujesz?
  • Czy szczytem Twoich marzeń jest wyjazd na wakacje 1 raz do roku? A może z dumą mówisz o tym znajomym?
  • Czy wiesz, że państwo nie zagwarantuje Ci godziwej emerytury, ale na razie nic z tym nie robisz, no bo jeszcze masz dużo czasu?

Być może w Twojej głowie pojawiła się myśl „ale co w tym złego?”. Moja odpowiedź: absolutnie nic!

Zanim wybuchła afera z Amber Gold, ich reklama była na wielu bilboardach w stolicy i innych dużych miastach. Wstajesz w środku nocy, idziesz do lodówki, a tam Amber Gold. Wiele osób ulokowało swoje pieniądze, bo „sąsiad powiedział, że jest wysokie oprocentowanie”. „Koleżanka nie wiedziała co zrobić z oszczędnościami i poszła do ich placówki”. Można było więc założyć, że wszystko jest OK. Czy było? Nie. A jednak „wszyscy” myśleli, że tak...

Tu dochodzimy do kolejnego ważnego elementu: kim są dla Ciebie „wszyscy”? Rodzina, znajomi, otoczenie. Znajomi znajomych. A teraz zastanów się, czym są zdania rozpoczynające się od słowa „wszyscy”. Np. „Wszyscy kradną”. Czy aby na pewno jest to fakt? Czy Ty, Twój partner, Twoi rodzice, Twoi znajomy, każdy jak jeden mąż kradnie? Nie sądzę. To tylko uogólnienie oraz OGRANICZAJĄCE PRZEKONANIE.

Rozmawiałam niedawno z moją mamą na temat tego, dlaczego rezygnuję z pracy na etacie. Podałam jej kilka argumentów:

  • czuję się jak w więzieniu;
  • firma jest nastawiona wyłącznie na zysk;
  • teorie spiskowe są na porządku dziennym;
  • czuję, że nie pasuję do towarzystwa, gdyż po pracy nie oglądam „Gesslerowej”;
  • nie lubię tej pracy, nie rozwija mnie i czuję się, jakbym cofnęła się o 10 lat.

Moja mama zareagowała na to z ogromny zdziwieniem i niezrozumieniem problemu. „No ale każdy tak ma! Myślisz, że tata, twój brat i ja lubimy naszą pracę? Nie. No ale z czegoś trzeba żyć. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”. Ja nie chcę tak żyć.

Paradoks „wszystkich”

Na potrzeby przemyśleń uznajmy, że „wszyscy chodzą na studia”. Nie jest to prawdą, bo na pewno znasz ludzi, którzy się w ten sposób nie kształcą.

Co dają studia? Kiedyś dawały pewność pracy. Dzisiaj prawdopodobieństwo na jej znalezienie jest podobne jak w przypadku braku dyplomu. Dużo mniejsze niż CV oparte na doświadczeniu zawodowym.

A jednak „wszyscy chodzą na studia”. Po co to robią? Ja poszłam na studia po to, żeby podszkolić jedyną umiejętność, którą uznałam za wartościową w przyszłości, czyli język angielski. Po to, aby poznać ciekawych ludzi oraz po to, aby przedłużyć „obowiązek” pójścia do pracy o kilka lat. Motywacje są jednak różne.

A teraz obliczmy, ile studia kosztują. Mówię o tych państwowych, „darmowych”. Czyli chodzi tutaj wyłącznie o koszt utrzymania własnego oraz koszt książek, kserówek, artykułów biurowych itp.

Dla uproszczenia przyjmijmy, że jest to około 1500 zł miesięcznie na studenta. Studia zazwyczaj trwają 5 lat, jeśli nie ma poślizgów. W czasie przerwy trzeba coś jeść, gdzieś wyskoczyć, a więc liczymy całe 12 miesięcy × 1500 zł = 18 000 zł. Tyle rocznie wydaje student lub jego rodzice na to, żeby mógł zdobywać wiedzę. 5 lat spędzone na uczelni państwowej to 90 000 zł. Za głowę chwyciłam się, gdy zobaczyłam tę kwotę. 90 000 zł wydają rodzice studentów dziennych na państwowych uczelniach, żeby ci zdobyli nieaktualną wiedzę i dokument niegwarantujący niczego. Co ja bym zrobiła, żeby mieć teraz takie pieniądze, które sfinansowałyby mój pomysł na biznes! Nie jestem przeciwniczką edukacji ani pracy na etacie. Jestem przeciwniczką robienia tego, co wszyscy i wypowiadania zdań rozpoczynających się od „wszyscy” jako wymówki dla swoich niepowodzeń. Czasem warto zaryzykować i pójść inną ścieżką. Istnieją takie, zapewniam! Jedyne, co trzeba mieć, to odwagę, aby marzyć i umiejętność działania pomimo strachu. I tego sobie i tobie życzę.

Autor: Marta Chłodnicka

Ps. Te przemyślenia i wnioski pojawiły się po mocno inspirującej 2-dniowej Akademii Biznesu Sentemo, w której miałam przyjemność uczestniczyć. Serdecznie polecam osobom, które chcą poszerzyć swoje horyzonty i poznać ludzi, którzy myślą inaczej niż wszyscy.